Wróć do Bloga | Wróć do Portfolio | Dodajesz komentarz:

Ubuntu Feisty Fawn - Znowu porażka...

Dodane 18 maja 2007 o 00:16:21 w kategorii ' Ogólne ',

Jak wcześniej pisałem, postanowiłem dać szansę Ubuntu Feisty Fawn, słysząc że wiele dobrego sie dzieje w tej dystrybucji, od wydania pierwszej edycji. Na początku rzeczywiście byłem ujęty powierzchownym dopracowaniem systemu. Ładny wygląd, automatyczne aktualizacje. Wszystko wyglądało tak jakoś profesjonalnie. Do czasu kiedy zacząłem na poważnie używać tego systemu do najzwyklejszych czynności. Pierwsze to zainstalowałem WINE. Instalator utworzył mi przydatne linki w menu startowym i w preferencjach systemu. Trzy dni później te pozycje menu magicznie ... zniknęły. Cóż przebolałem to. Zainstalowałem sobie dla próby Flasha 8 i Fireworksa 8. Obydwa programy instalują się bez większych problemów. Gorzej z wydajnością. Chodzą w sumie o połowe wolniej co odpowiedniki windowsowe. No ale to również da sie przeboleć. W końcu wymienione programy zostały napisane dla Windowsa. Cyrki zaczęły się później. Mam dwie karty dźwiękowe. Obydwie to stare soundblastery 128 PCI. Oczywiście Ubuntu wykrył mi je bez problemu. Cuda nad monitorem zacząły sie dopiero jak zapragnąłem zmienić domyślne ustawienia dla karty która miała być przewodnią w systemie. Zacząłe sie loteria. Jednego dnia jak włączałem Ubuntu to główną kartą była jedna z soundblasterów, nastepnego dnia druga. I tak w kółko. Nic to. Zachciało mi sie ogląać film na DVD. Raz że na pięciu programach wogóle to nie było możliwe, to jak już jakimś cudem udało mi sie uruchomić film na DVD, to połowa działała na jednej karcie dźwiękowej, a połowa na drugiej. Zacząłem być zły. Kolejnego pięknego dnia zaczęło mi sie krzaczyć Evolution. Nagle zaczęły wyskakiwać mi jakieś dziwne komunikaty, mimo że poczta sie odbierała i wysyłała. To też byłem w stanie znieść. Pomyślałem o instalacji Opery. Był to błąd. To jak ten program działa na ubuintu - to woła o pomste do nieba. Niedość że pożera znaczną częśc zasobów to jeszcze, jest przeraźliwie wolna, nie zapamiętuje logowania na joggerze, rss-y działają strasznie topornie, i ogólnie tragedia. Jedym słowem po dłuższej walce z linuksem, poddałem się i wróciłem do mojej niebieskie windy. Windows XP jest jaki jest ale przynajmniej nie zdarzają sie cuda przed monitorem. Dla mnie Ubuntu to pomyłka. Twórcom tego systemu polecam testoweanie tego produktu w taki sposób; przed każdą nową odsłoną niech dadzą płytke kompletnym nowicjuszom i niech notują przeszkody na jakie oni napotkają. Wtedy ten system ma szansce coś zawalczyć... Takie jest moje subiektywne zdanie. Prawda jest taka że wole zainwestować te kilkaset złotych w Windowsa niż mieć za darmo Ubuntu.. przynajmniej narazie.


Komentarze:

 Devid
Dnia 18 maja 2007, o godzinie 01:11:58

Też kiedyś tak miałem na początku, cuda się działy i byłem baaardzo zły. Wiele musiałem przejść. Ale juz nie narzekam i jest dobrze ;)

Nie pozstaje mi nic innego jak życzyć Ci powrotu w pszyszłości pod skrzydła Ubuntu ;)

 Karol
Dnia 18 maja 2007, o godzinie 08:53:07

Hehe :) Znając życie jeszcze kiedyś do niego wróce :) Ot tak po prostu lubie sobie poeksperymentować czasami :)

 BeteNoire
Dnia 18 maja 2007, o godzinie 11:51:40

Założę się, że na większość problemów jest prosta odpowiedź, którą znajdziesz na forum.
A poza tym ja twórcom Windows polecam testowanie w ten sam sposób. A na koniec testu zadanie każdemu pytania: czy zaraz po instalacji system jest funkcjonalny?

 da4w1d
Dnia 18 maja 2007, o godzinie 16:42:13

Kiedyś znalazłem gdzieś informacje na temat właśnie dostępności linuksa oraz windowsa.
Testom zostali poddani ludzie, którzy nigdy wcześniej nie używali komputera. Przedstawiono im tylko podstawy: myszka, klawiatura oraz podstawowe używanie systemu.

Jak myślisz, który system wypadł przyjaźniej?

PS. Linuksem którego wybrali do testów była mandriva, choć nie jestem w 100% pewien :)

 krzys
Dnia 03 czerwca 2007, o godzinie 23:20:44

zgadzam sie – wiele problemow wynika z jednej prostej przyczyny: ludzie w wieku moim (21) i mlodsi, nawet jesli sami nie mieli komputera, to Windows znaja od dziecka. mial go chocby jakis kolega. dlatego, choc moj pierwszy PC nabylem w wieku 19 lat, potrafilem go obslugiwac (na moim skromnym zdaniem lekko ponadprzecietnym poziomie – ale to wynik baaaardzo niskiej przecietnej znajomosci komputera) po pol roku. Poziom, jaki wiekszosc ludzi prezentuje przez cale zycie, osiagnalem bez wlasnego komputera. za to choc linuxy wybieram najprostsze (najpierw mandriva, teraz ubuntu i w razie potrzeby knoppix lub slax) to wiem ze wciaz jestem kompletnym laikiem (a i srednia wsrod uzytkownikow linuxa jest wyzsza ;)
To wszystko tak wyglada nie dlatego ze linuxy sa trudne, tylko Windows jest po prostu wszedzie. gdyby w szkolach uczyc np. na systemie Aurox, sytuacja bylaby inna (a szkoly mialy wiecej kasy na potrzebniejsze niz Windows rzeczy – ale to inna sprawa)

Dodaj komentarz
Login:
Hasło:
Portfolio Email