Coś się kończy, ale coś się zaczyna...
Dodane 23 lipca 2007 o 19:19:34 w kategorii ' Ogólne ',
Wydaje się że kolejny etap w moim życiu dobiegł końca. Etap luźniejszych wakacji, swobodnych nocnych wypadów, i wracania nad ranem. Jeden z moich najlepszych kolegów, na którego wsparcie zawsze mogłem liczyć, szczególnie w ostatnich trudnych chwilach, podjął decyzję o usamodzielnieniu się i .... wyjeździe z kraju. Udał się w kierunku Irlandii, gdzie ma już nagraną pracę. Powiedział że wróci jak uzbiera więcej pieniędzy... czyli pewnie nie szybko. Drugi znajomy niedawno zastrzelił naszą ekipę informacją że od września jedynymi jego towarzyszami będą klerycy z seminarium. Podjął decyzje że chce zostać księdzem.... Jedna koleżanka, która często udzielała się na temat wolności i "dobrych związków" właśnie zaczyna chodzić z kolesiem który tak naprawde zawsze był przeciwieństwem tego wszystkiego :) Kiedy tak patrze na nich wszystkich to śmiać mi się chce... Nawet mniej niż płakać. Z jednej strony zdaje sobie sprawę że czas kiedy troche się od tych ludzi oddaliłem zrobił swoje. Z drugiej strony kiedy myślę jak niektórzy byli mocni w słowach to nie mogę się pohamować aby lekko się uśmiechnąć na myśl o tym wszystkim. Większość z nich nastawiała się na wakacje, jako jedną wielką imprezę, na takie jedyne wielkie wakacje wolności :) Okazało się że jest całkiem inaczej
Każdy dorośleje, a niektóre wydarzenia zaskakują szybciej niż tego oczekujemy. Co ze mną
? U mnie szczerze mówiąc nieciekawie. Właściwie to nigdy nie lubię się użalać nad sobą, ale tym razem muszę. Mamy prawie sierpień. Mam 1000 zł zadłużenia na studiach. Czyli cała moja wypłata co do złotówki w sierpniu zostanie przeznaczona na studia. W sierpniu również trzeba opłacić ubezpieczenie samochodu. Wyuczyć się na kampanię wrześniową. Została mi przeciez ponad połowa przedmiotów do zdania w tym dwa solidne egzaminy. No i ta samotność... której niby potrzebuje bo się nareszcie wyśpie, ale która już mi znów dokucza, coraz bardziej... Nieocenioną rzeczą jest jednak mieć tą drugą połówke do której zawsze można się odezwać bez względu na nastrój, pore dnia, humor... No ale i tak narazie jednak musze radzić sobie sam ... Mimo wszystko wole trzymać się narazie motta na wprost lecącego od poczciwego Forresta Gumpa "Żyj tak, abyś po latach mógł powiedzieć: przynajmniej się nie nudziłem" no bo "Nastaw się, że życie da ci w dupę, tylko nie nadstawiaj się zbyt często" no i na koniec "Kiedy jest ci tak źle, że już gorzej być nie może, zacznij się walić kijem po nodze. Kiedy przestaniesz, od razu poczujesz się znacznie lepiej."

Kategorie:
