Katyń - muzyka do filmu.. ale czy aby na pewno ?
Dodane 26 września 2007 o 00:13:18 w kategorii ' Muzyka ',
Jak wybrałem się na nasze polskie dzieło pt. "Katyń" to pierwsze co mi przyszło do głowy po kilkudziesięciu minutach oglądania i słuchania to "Jak można tak schrzanić ściężkę dźwiękową do filmu." Dopiero później dowiedziałem się że Penderecki nie pisał pod ten film specjalnie muzyki, a doboru kawałków z jego dorobku dokonywał jeden z jego studentów. Penderecki wspomniał że Katyń to również jego historia. Skoro tak, to szkoda że nie stworzył muzyki właśnie do tego filmu.Być może stać go by było na coś ponadczasowego, ciekawego. Tymczasem stwierdzenie kompozytora " że lepiej, aby dźwięki podpierały obraz" mija sie z celem, bo dobrane utwory obraz ten momentami totalnie psują. Szczytem jest scena w której żona genrała jak i on sam, wspominają siebie nawzajem w dniu wigili, uśmiechając się nieznacznie. Tymczasem w tle dźwięki grozy, które nie dość że nie budują nastroju to jeszcze sprawiają że widz gotów pomyśleć sobie że ów żona generała ma ochote zamordować swojego współmałżonka. Być może nie jest to odpowiedni film aby się nabijać z co poniektórych scen, ale brak wyczucia, bądź zrozumienia sytuacji osoby odpowiedzialnej za muzykę czasami wręcz razi "po uszach". Ja rozumiem że dzieła Pendereckiego do łatwo wpadających w ucho nie należą, jednak napewno w jego muzyce znajdzie się coś cieplejeszego, bardziej oddającego nastrój poszczególnych scen w filmie. Tymbardziej że o ile czasami ta muzyka wręcz była niepotrzebna, przeszkadzała, to czasami jej własnie brakowało. Przykładowo scena odjazdu oficerów Polskich, pożegnania Żmijewskiego. Ładne ujęcie , spowolniona kamera powoli prezentuje wjeżdżający pociąg, aż się prosi o jakąś nastrojowy kawałek. Kolejna scena : Wigilia w obozie.Żołnierze zaczynają śpiewać kolędę. Kamera powoli wędruje na nich, potem unosi się nad całym zgromadzeniem. Również tutaj aż prosi się łagodne przejście z śpiewanej kolędy w instrumentalną wersje. No ale... Coś mi sie wydaje że z szumnych zapowiedzi Pendereckiego, jakoby bardzo mu zależało na tym obrazie itd, nic nie wyszło. Albo jego uczeń spartolił robote, albo dobrane utwory były łagodnie mówiąc "do bani. No ale być może to tylko moje subiektywne odczucie.. Niemniej jednak film to dobra lekcja historii, ważne przypomnienie równie ważnego elementu w historii Polski. Mimo słabej ścieżki dźwiękowej obraz często wzrusza i napewno warto go obejrzeć.
odobnej” tematyce. Taki sam efekt osiągnięto po filmie, gdy przed napisami jest ciemny ekran i słychać śpiew chóru (oddanie czci poległym), a później napisy, bez muzyki. To naprawdę dało niesamowity „klimat”, dokładniej mówiąc idealnie oddało nasrój.
itp. No i szalenie cenię Vangelisa i jego ścieżki, chociaż jego muzyka do „Aleksandra”, chociaż technicznie doskonała, rozczarowała mnie nieco, właśnie jako ukłon w stronę komercji.
. Uważam, że muzyka w „Katyniu” jest dobrze dobrana, w pewnych momentach wprost świetna!! Sam film także mi się podobał, choć nikt z mojej rodziny nie zginął w tym miejscu. Ogólnie jestem z niego zadowolona(a jeśli chodzi o inne polskie filmy, w których muzyka mnie urzekła, to np. „Przedwiośnie” i ‘Sól ziemi czarnej”
Kategorie:

kkk
Dnia 26 września 2007, o godzinie 00:32:56
Powiem tyle, odpowiednio opakowany proszek do prania wszystko wypierze, mówiąc szczerze. Po co przepłacać?
To nie bełkot, to ukryte przesłanie o ukrytym przesłaniu.
Film jest „za późno” i nie trafia do współczesnych a drażni nieco starszych wiekiem.Nie wolno mnie się denerwować, co niniejszym honoruję, kończąc. Pozdrawiam i gratuluję „technicznego” spojrzenia na film. Dobrze, że miałeś odwagę napisać o swoich wrażeniach.