Ludzie w Łodzi są smutni i zestresowani...
Dodane 12 sierpnia 2009 o 15:10:00 w kategorii ' Ogólne ',
Miałem dzisiaj ochotę na kurczaka GonBao w jednej z pobliskich azjatyckich knajpek. W między czasie jak spożywałem posiłek, przyszedł kolejny głodny. Na oko sto kilo żywej wagi, dość ruchliwy jak na swoją tuszę. Pan ten czekał trochę dłużej niż ja, co wprawiło go od razu w pewnego rodzaju nerwowość polegającą na spoglądaniu od czasu do czasu na uwijających się wietnamców. Jak już dostał swoją porcje GonBao, to wpadł w furie. Powiedział że czekał 30 minut na jedzenie które jest zimne. Następnie zwyzywał wietnamców od cytuje: "pierdolonych pedałów", "tępych debili" i groził że "rozpierdoli im głowy", dostał takiej furii, że myślałem, że wszystkich pozabija, łącznie ze mną. Ostatecznie zarządał zwrotu kasy nie przestając krzyczeć, że "wręcz niedopuszczalne jest żeby dostać "kurwa" zimne jedzenie po trzydziestu minutach oczekiwania".
Obserwując tą scenkę oraz biednych wietnamców którzy byli strasznie wystraszeni zaistniałą sytuacją, doszedłem do wniosku że ludzie w Łodzi są bardzo zestresowani.Nie chodzi tu tylko o tą sytuacje. Tylko w Łodzi kierowcy nie wykazują zrozumienia dla kursantów prawa jazdy, trąbiąc na nich i wykrzykując niewybredne uwagi. Wcześniej jak mieszkałem pod Krakowem w Bochni, ludzie wykazywali się o wiele większym zrozumieniem.
Kiedy przyjechałem tutaj pierwszy raz, to pierwsze co mi się rzuciło w oczy to odczucie że tutaj w Łodzi wszyscy są strasznie smutni. Czasami jak się idzie ulicą to widzi się zawieszonych ludzi, którz szybują gdzieś myślami daleko stąd. O wiele inne wrażenie odnosi się podczas spaceru ulicami np. Krakowa. Tam widać w ludziach o wiele więcej optymizmu. Oczywiście jest to tylko powierzchowne odczucie, ale to że ludzie w Łodzi wyglądają na smutnych, potwierdziło już paru moich znajomych. Jeden z nich nawet wprost zapytał kelnerke, czemu tutaj wszyscy są tacy przygnębieni.
Na szczęście, im dłużej tu teraz mieszkam to moje wrażenia ulegają weryfikacji. Ludzie są może troche bardziej skryci, ale wszystko odbijają sobie w gronie znajomych. Okazuje się że też tutaj potrafią się wygłupiać i żartować. Mogę powiedzieć nawet że robią to o wiele bardziej spontanicznie i bez cienia sztuczności. To chyba akurat najbardziej doceniam i szanuje.

Może uchwyciłeś te chwile, kiedy myślimy o Jerzym ...
Kategorie:

Dnia 12 sierpnia 2009, o godzinie 16:26:57
"Oczywiście jest to tylko powierzchowne odczucie"
Od tego powinieneś zacząć drugą połowę notki.
To samo mogę powiedzieć o Warszawie (gdzie swego czasu na wycieczce z LO znajomy dostał po mordzie bo miał długie włosy), Krakowie (gdzie stare babcie patrzyły na nas jak na degeneratów), Katowicach (o boże, nawet mnie nie prowokuj) i innych większych miastach.