Rodzina, dziadkowie, pora na przemyślenia :)
Dodane 19 września 2009 o 19:32:15 w kategorii ' Ogólne ',
Myślę że wystarczająco dużo popełniłem już wpisów na temat naszej klasy. Pora trochę od tego odpocząć bo zwyczajnie staje się to nudne. Postanowiłem odstąpić na moment od charakteru tego bloga i napisać coś z własnych przemyśleń, które nasunęły mi się podczas odwiedzania mojej rodziny w Łodzi.
W kwestii wyjaśnienia, wskutek dość skomplikowanych relacji osobistych, postanowiłem spróbować samodzielnego życia z dala od domu, który znajduje się w Bochni i wyprowadziłem się do Łodzi, gdzie stawiałem swoje pierwsze kroki na studiach. Tutaj wynająłem mieszkanie trzy miesiące temu i mieszkając samodzielnie w kawalerce, zacząłem nowe, inne życie.
Jak to w życiu bywa, moi krewni rozsiani są dosłownie po całej Polsce. Mam rodzinę w Krakowie, Wrocławiu, Łodzi, Warszawie oraz w wielu innych mniejszych lub większych miastach. Odwiedzanie ich, choć czasami ciężko mi się zebrać, zawsze sprawia mi wielką przyjemność, owocuje nowymi znajomościami oraz pozwala mi poznać historię mojej rodziny, która jest naprawdę obszerna.
Jako że jestem w Łodzi, postanowiłem odwiedzić również tutaj moich bardzo dalekich i tych bliższych krewnych. Po bardzo miłych spotkaniach, nasunęły mi się pewne spostrzeżenia.Zauważyłem, że gdziekolwiek jestem, moja rodzina, ta bliżej lub dalej spokrewniona, zawsze darzy wielkim szacunkiem moich dziadków. Zawsze ich miło wspominają i z radością przywołują chwile, kiedy los tak nimi pokierował że było im dane spędzać ze sobą czas. Ktoś powie, że to nic wielkiego.. Ja myślę, że jednak w świecie, gdzie wszyscy się kłócą, jest to coś pięknego... Piękną sprawą jest, że dwoje ludzi potrafiło tak przeżyć życie, że teraz mając po 90 lat, codziennie wysyłają listy a otrzymują drugie tyle.. Piękną sprawą jest.. jak widzę że osoby z którymi pracowali w ciągu swojego długiego i niespokojnego życia, znajdują czas aby do nich zadzwonić, a nawet odwiedzić.
Podczas ostatniego jubileuszu moich dziadków, powiedziałem że chciałbym przeżyć życie tak jak oni... by po wielu ciężkich latach chodzić z satysfakcją że się postępowało wedle wyznawanych przez siebie zasad.
To samo tyczy się moich rodziców, którzy podjęli i w sumie nadal podejmują trud mojego wychowania, choć teraz już może nie mają na to tak wielkiego wpływu
heh
Nigdy im tego nie mówię.. ale w głębi duszy podziwiam ich i jestem im wdzięczny za to co dla mnie zrobili i robią nadal, mimo że nie zawsze się zgadzamy.
To chyba tyle z przemyśleń na dzisiaj. Myślę że odrobina refleksji nikomu nie zaszkodzi, a mój wpis nie był też zbytnim rozklejaniem się 

Kategorie:
