Czy z katolikami jest aż tak źle ? - odpowiedź na wpis Kuby cz.1

07 października 2009, 22:04:35 Kategoria: Dyskusje z Kubą

Drogi Kubo. Ciesze się że zdecydowałeś się kontynuować dyskusję. Myślę że będzie ona na tyle owocna że razem dojdziemy do pewnych wniosków. W swoim drugim wpisie poruszyłeś szereg ważnych i bardzo palących kwestii, które jako katolik postaram się chociaż w stopniu minimalnym wytłumaczyć.Pierwszą, zasadniczą kwestią którą poruszasz, jest błędne stwierdzenie że:

u podstaw religii, w tym przypadku katolickiej, leży przede wszystkim dogmat, że religia, którą się wyznaje jest jedyną słuszną wiarą w Boga, jej przykazania są niepodważalne i jest ona akceptowana bezdyskusyjnie (w całości lub częściowo, o czym na pewno napiszę przy okazji następnych wpisów). Takie podejście do kwestii religii nie pozwala traktować innych wyznań czy światopoglądów na równi (często przywoływany jest argument, że to religia i jej przykazania determinuje moralność i że bez niej moralności by nie było w ogóle).

Kościół katolicki wiele razy wyrażał swoją opinię na temat wolności religijnej i poszanowania przekonań wszystkich osób. Myślę że najpełniej oddaje to List Apostolski Jana Pawła II z 1980 roku "O wolności religijnej" . Pozwól że zacytuje tutaj, ten nieco dłuższy fragment:

Przede wszystkim jasno widać, że punktem wyjścia do uznania i poszanowania tej wolności (dop. religijnej) jest godność osoby ludzkiej, która odczuwa przemożną wewnętrzną konieczność wolnego działania „według nakazów sumienia” . Człowiek, opierając się na własnych przekonaniach, dochodzi do uznania koncepcji religijnej lub metafizycznej, z którą wiąże całe swoje życie i którą kieruje się w tym, co dotyczy zasadniczych życiowych postaw. Ta najgłębsza refleksja, nawet jeżeli nie doprowadzi do pozytywnego i jednoznacznego przyjęcia wiary w Boga, musi być przedmiotem szacunku w imię godności sumienia każdego człowieka, którego tajemniczy trud poszukiwania nie może być osądzany przez innych ludzi. Tak więc, z jednej strony każdy człowiek ma prawo i obowiązek angażowania się w poszukiwanie prawdy, z drugiej zaś, inni ludzie i społeczeństwo są zobowiązani do uszanowania swobodnego rozwoju duchowego osób. Ta konkretna wolność opiera się na samej naturze człowieka, którego właściwością jest być wolnym i — według wyrażeń Deklaracji Soboru Watykańskiego II — przysługuje „również tym, którzy nie wypełniają obowiązku szukania prawdy i trwania przy niej; korzystanie zaś z tego prawa nie może napotykać przeszkód, jeśli tylko zachowywany jest sprawiedliwy ład publiczny” (Dignitatis humanae, 2).

Nie uważasz że jest to bardzo prosto i celnie przedstawione :) ? Osobiście uważam że twoje negatywne spojrzenie na tą sprawę bierze się z własnych doświadczeń. Część hierarchów katolickich zdaje się mieć czasami inne, nieco bardziej radykalne zdanie na ten temat. Jednak musisz pamiętać że każdy popełnia błędy. Są jasno określane reguły jak kościół katolicki ma się zachowywać w stosunku do innych wyznań. Jeśli osoby z kościoła nie podążają za tymi wytycznymi to są za to później rozliczani. Nie sposób jednak rozliczyć każdej jednostki. Poza tym każdy popełnia błędy i tak jak już to wiele razy powtarzałem, nawet wśród księży są ludzie lepsi i gorsi oraz Ci którzy święceń powinni w ogóle nie uzyskać.

Dalej piszesz.
Inną kwestią jest np nauczanie religii w szkołach. Uczniowie mają do wyboru religię katolicką lub etykę, która paradoksalnie również wykładana jest przez księży/katechetów, a więc nawet Ci, kórzy są chętni poznać inne kultury i wyznania, już na starcie skazani są na postrzeganie ich przez pryzmat katolickiego księdza. I tu dyskryminacja faktycznie występuje.

Otóż i tutaj się mylisz. Twoja teoria z natury jest błędna ponieważ idąc tym tokiem rozumowania: nauki o religii nie powinni prowadzić również ateiści bo patrzą na religie przez pryzmat ateizmu, buddyści bo patrzą na religię przez pryzmat buddyzmu itd.. Przykładów można mnożyć. Uważam że naukę o religii/etyce jako takiej równie dobrze może prowadzić osoba wierząca lub niewierząca obojętnie jakiego wyznania. Potrzebna jest jedynie udokumentowana, głęboka wiedza na ten temat. Jak w każdej zresztą dziedzinie.

Religia powinna pozostać tam gdzie jej miejsce. A więc na parafii. Nie w szkole.

Zgadzam się. Być może jestem w tej kwestii staromodny, ale kiedyś religia odbywała się w kościele, po mszy. Przychodził każdy kto chciał, nie było problemu. W tej kwestii się zgadzamy.

W kolejnym akapicie poruszasz sprawę wydarzeń które rzekomo mają być dowodem na dyskryminację poszczególnych grup i stowarzyszeń.

Wielokrotnie czytałem o zamykanych wernisażach a nawet całych galeriach, tylko dlatego, że sąd uznał racje jednego zbulwersowanego "katola". Fakt że takie przypadki nie są szerzej nagłaśniane i Karol o nich nie słyszał, tylko potwierdza tezę, że większość woli sprawę przykryć i wyciszyć, niż ryzykować otwartą dyskusję i krytykę Kościoła.

Musimy odróżnić tolerancję od akceptacji, sztukę od totalnego shitu (polecam odcinek South Park: "The Death Camp of Tolerance" , Sezon 6). To że jakiś matoł chce zaistnieć w kulturze masowej denną wystawą nie oznacza że mamy to bezwarunkowo akceptować. Trzeba się zastanowić gdzie są pewne granice dobrego smaku i czy pod płaszczykiem tzw. wolności słowa,tolerancji czasami nie pozwalamy na zbyt wiele.

Od tolerancji i akceptacji przechodzimy do kolejnego etapu Twoich przemyśleń.

Moje pytanie brzmi kto dał prawo kościołowi katolickiemu do tak daleko idących ulg i praw? Dlaczego kościół nie płaci podatków? Dlaczego co 50 metrów powstaje nowy kościół a nie np jadłodajnia dla bezdomnych albo świetlica dla biednych dzieci z okolicy? Dlaczego w katolickie święto nie mogę zrobić zakupów do lodówki?

Odpowiedź na te pytania jest nieco trudniejsza. Jeśli chodzi o podatki jest to kwestia sporna. Można to rozwiązać na kilka sposobów. W Niemczech kościół jest opodatkowany a wierni nie płacą składek tylko opłatę co jakiś czas. W innych krajach jest to jeszcze inaczej rozwiązane. Wydaje mi się że jest to sprawa tylko i wyłącznie Polska. Jak widać nie przeszkadza to wielu ludziom skoro to prawo jeszcze istnieje. Nie jest nigdzie zapisane że kościół ma nie podlegać opodatkowaniu. Tutaj pałeczka jest po stronie rządu, a rząd wybierają ludzie drogi Kubo :)

Odnośnie ilości świątyń też Ci nie pomogę. Jest to po prostu czepianie się niczego. Nie ty wykładasz pieniądze na kościoły, więc nie miej pretensji że jest ich dużo bądź że ich nie ma. Wyjątkiem jest tu sprawa Świątyni Opatrzności, gdzie jak widać osobą rządzącym trochę poprzestawiało się w głowach. Obwinianie jednak kościoła katolickiego o takie incydenty wydaje mi się być nieporozumieniem.

Drogi Karolu, zwróć uwagę, że publiczna debata, poza naszym małym blogiem nie istnieje. Politycy deklarują wiarę w Boga, w sejmie wisi katolicki krzyż, a nie ma gwiazdy dawida ani symboli odwołujących się do Koranu, w telewizji publicznej, która chwali się swoją "misją" ksiądz prowadzi ziarno ale nie ma miejsca dla programu, dajmy na to, "poznaj świat i jego wyznania". Nawet rodzimi satyrycy, poza publicznie obrzucanym jajami Rydzykiem, nie ryzykują dowcipów z Jezusem w tle bo u nas po prostu, z bliżej nieokreślonej przyczyny "TAK SIĘ NIE GODZI"... i to mnie w sumie mierzi najbardziej.

Powtórzę się. Zwróć uwagę Drogi Kubo, że religia katolicka w Polsce jest nadal w większości. Generalnie jestem przeciwny modelowi francuskiemu w którym postawienie choinki w święta jest uznawane za dyskryminację. Czy kiedykolwiek któryś z posłów poczuł się urażony tym że nie ma gwiazdy Dawida w sejmie ? Wydaje mi się że nie, więc po co wysuwać daleko idące wnioski.

Komentarze  4 komentarze  Trackback  Trackback

Marsz MAiA - odpowiedź na wpis Kuby

06 października 2009, 17:32:51 Kategoria: Dyskusje z Kubą

Niniejszy wpis poświęcony jest notce mojego kolegi, którą popełnił na blogu Atheist Inside. Generalnie jego wpis poświęcony jest nadchodzącej "paradzie" ateistów i agnostyków, jednak pomiędzy wierszami autor wysuwa kilka tez, w moim mniemaniu błędnych, do których mam zamiar się ustosunkować.

Już na samym początku Kuba pisze:
Wreszcie ktoś głośno chce powiedzieć, że w Polsce katolicy nie są przytłaczającą większością, że warto zwracać uwagę i szanować również inne poglądy i przekonania religijne, że fakt, że nie zgadzasz się z czyimś światopoglądem nie czyni go gorszym ani mniej znaczącym od Twojego.
Hmm.. W Polsce katolicy nadal są przytłaczającą większością. W badaniach socjologicznych nadal ponad 90 proc. Polaków określa się jako "katolicy”. Oczywiście, już zaledwie połowa z nich twierdzi, że kieruje się nauczaniem Kościoła, ale jeśli mamy być dokładni w obliczeniach to katolicy nadal stanowią większość i to sporą większość. Zdaję sobie sprawę, że opinia Kuby jest zbudowana na tym, że w Łodzi odsetek katolików jest najmniejszy z całego kraju. Mówimy jednak o całym kraju.

Dalej autor stara się zasugerować że katolicka część nie szanuje innych poglądów i przekonań religijnych. Nic bardziej błędnego. Podejrzewam że to stwierdzenie podyktowane jest raczej pewnego rodzaju frustracją, że ateiści mają tak mało do powiedzenia w tym kraju (być może kiedy proporcje ateiści<=>katolicy się odwrócą, wtedy również i to się zmieni Kuba :D ). Osobiście nigdy nie słyszałem o przykładach braku szacunku katolików wobec ateistów. Zgadzam się że czasami słyszy się o gorących dyskusjach w mediach, w prasie, w internecie.. Należy jednak zastanowić się co nazywamy brakiem szacunku. Czy ktoś słyszał, aby ateistów traktowano jako obywateli drugiej kategorii tylko dlatego że są ateistami ? Jeśli tak to dajcie mi jakiś przykład, bo mi się to nawet o uszy nie obiło. Wydaje mi się że płacz niektórych środowisk ateistycznych, racjonalistycznych itd.. jak to oni są dyskryminowani, jest tym samym biadoleniem jakie słyszymy od skrajnie katolickiej części społeczeństwa. Oni też uważają że prawa katolików nie są respektowane i kraj zmierza ku zepsuciu z tego powodu. Uważam, że takie wymysły to nasza jakaś ukryta słabość. Wiele stowarzyszeń, ugrupowań robi z siebie ofiary zamiast wziąć się do roboty i zmieniać kraj.

Z dalszą częścią wpisu Kuby na temat Marsz MAiA zgadzam się w 100%. Moim zdaniem Marsz MAiA chce być taką paradą równości pod tytułem: "Niech nas zobaczą". Jak nie będą nas widzieli to sie powydzieramy, zrobimy jakąś zadymę, czymś zszokujemy. Będzie fajnie, przynajmniej media będą o nas pisać. Co z tego że będą pisać o nas jako o oszołomach, ważne żeby pisali.

Na koniec, autor wpisu o którym mowa dodaje:
Przede wszystkim trzeba doprowadzić do sytuacji, gdzie będzie można religię zdjąć z piedestału dogmatu, gdzie będzie możliwa o niej dyskusja, wymiana poglądów pomiędzy wierzącym a niewierzącym, tak jak jest ona możliwa pomiędzy konserwatystą a liberałem.
Moim zdaniem i tutaj Kuba jest w błędzie. Dialog i wymiana poglądów zawsze istniała. Przecież nikt nam nie zabrania (tak jak teraz mi) pisać, mówić o tym co myślę i czuję. Wydaje mi się że chodzi tutaj o pewnego rodzaju równowagę, aby ateiści mieli tyle samo do powiedzenia co katolicy. Działajcie więc, zakładajcie stowarzyszenia, niech będzie o was głośno, żebyśmy mieli o czym dyskutować. Problem w tym że jednak was coś mało... jedyne na co was stać to marny marsz MAiA.

Komentarze  1 komentarz  Trackback  Trackback


Portfolio Email