Dzisiaj chcę się z Wami podzielić moimi wrażeniami po 7 Warsztatach Gospel w Łodzi, które odbyły się w ten weekend czyli 7-8 Listopada. Już od kilku lat chciałem wybrać się na to wydarzenie, jednak zawsze coś mi wypadało i nie byłem w stanie pojawić się akurat w tym czasie w Łodzi. Tym razem było inaczej. Od kilku miesięcy uważnie wypatrywałem daty rozpoczęcia i jak organizatorzy tylko ją podali, to szybko się zapisałem. Na świeżo mogę teraz opisać swoje odczucia.
Jak już wspomniałem wcześniej, warsztaty trwają dwa dni.Odbywają się w Centrum Kultury Politechniki Łódzkiej. Całość kończy się koncertem finałowym w Ewangelicko-Augsburskim Kościele św. Mateusza w Łodzi na ulicy Piotrkowskiej. Zajęcia prowadzone są zawsze przez cenionych i znanych instruktorów. Tym razem byli to Peter Francis, Ruth Waldron i Emmanuel Waldron.
Pierwsze spotkanie odbyło się w sobotę o godzinie 9 rano. Wcześniej od 8 była rejestracja uczestników. Jako że większość i tak zarejestrowała się w internecie to pozostało jedynie odebrać identyfikator. Koszt 7 Warsztatów Gospel w Łodzi wynosił 70 zł. W tej cenie była wliczona jeszcze dodatkowo herbata i kawa w przerwach pomiędzy próbami. Na starcie dostajesz śpiewnik z piosenkami po angielsku które będą wykonywane podczas prób i koncertu finałowego. Obok wersji angielskiej zawsze znajduje się wersja polska. Same próby prowadzone były GENIALNIE. Instruktorzy oprócz ich niebywałego talentu wokalnego, potrafili rozbawić licznie zgromadzonych (ponad 250) uczestników warsztatów, niemal do łez. Trzeba tutaj wspomnieć że przekrój wiekowy ludzi był od 6 lat do sporo ponad 30-stke.
Na początku, wszystkie osoby zostały podzielone na 3 głosy - soprany, alty i tenory. Basów był niedobór, z tego co pamiętam to chyba jedna osoba . Z upływem czasu każda z grup uczyła się swoich partii. Do końca warsztatów było z tym sporo śmiechu bo często konkretne głosy myliły się wszystkim.
Pierwszego dnia zdążyliśmy przerobić niemal cały repertuar przynajmniej po jednym razie. Kolejnego dnia nauczyliśmy się jeszcze 2 piosenek i zaczęło się powtarzanie wszystkiego od początku. Po przerwie obiadowej w niedziele, przenieśliśmy się do Kościoła św. Mateusza gdzie odbyła się próba generalna przed finałowym koncertem. Ze swojej strony dodam że wolałem zajęcia na Politechnice, jakoś lepiej było słychać siebie nawzajem. W kościele św. Mateusza, mimo że jest to akustycznie jeden z lepszych kościołów był dość duży pogłos i ciężko było usłyszeć inne głosy. O godzinie 18 rozpoczął się koncert finałowy. Ten występ to nieopisane doświadczenie. Instruktorzy przeszli samych siebie, organizując spontaniczne, genialne, bogate muzycznie i duchowo widowisko. Cały kościół dał się porwać na koniec zabawie a i bisów nie brakowało :). Najfajniejsza w tym finale była chyba ta spontaniczność. O to w muzyce gospel chodzi :), aby cieszyć się śpiewaniem, aby nie była to tylko nudna i żmudna praca, ale również radość i pewna forma modlitwy. Chyba dlatego bardziej wolę śpiewać w tego typu zespołach niż w tradycyjnych chórach. Jak kiedyś śpiewałem w chórze chłopięcym to teraz kojarzy mi się to tylko z totalną rywalizacją, ciężką, wręcz przesadnie ciężką pracą i zerową satysfakcją. Klucz do sukcesu jest wtedy gdy śpiewanie sprawia ci radość i przynosi satysfakcje.Wtedy posuwasz się do przodu i rozwijasz, jeśli zaczyna być to rutynową czynnością to nie ma sensu się dalej męczyć
Podsumowując, 7 Warsztaty Gospel w Łodzi uważam za fantastyczne doświadczenie. Wyszedłem z nich bardzo pozytywnie naładowany oraz myślę że w pewien sposób również wzbogacony duchowo. Mam nadzieję że zaowocuje to ciekawymi przemyśleniami na przyszłość hehe. Każdemu kto kiedyś chociaż myślał o tego typu warsztatach, mocno je polecam. Było wiele osób które nie miały żadnego wcześniejszego doświadczenia ze śpiewaniem i radziły sobie bardzo dobrze. Do zobaczenia więc za rok, a może i wcześniej Poniżej fragmenty prób z dnia pierwszego (niestety słaba jakość bo nagrywane telefonem).
23 października 2009, 11:19:31
Kategoria:
Oprogramowanie
Serwis BeOsFrance donosi że port Qt4 dla haiku działa bardzo stabilnie :) Na stronie udostępniony jest demo pack z wszystkimi potrzebnymi bibliotekami i kilkoma przykładowymi aplikacjami. Wart odnotowania jest fakt że oparta na Webkicie przeglądarka Arora również zachowuje się bez większych problemów (przechodzi test ACID3 w 98%). W najbliższym czasie postaram się przetestować QT4 na mojej wirtualnej maszynie. Nie ukrywajmy, jest to kolejny, duży krok naprzód.
Chcecie pracować na pełen etat w międzynarodowej firmie nie wychodząc z domu? Szukacie nowych wyzwań ? Bezstresowej pracy ? Lepszego wynagrodzenia ? Jeśli tak to mam dla was dobrą wiadomość. RocketTheme LLC poszukuje kolejnego Web Designera do swojego zespołu. Po szczegóły zapraszam na serwis authentic jobs. Od siebie dodam że mój szef ma dobre zdanie o Polakach, więc wszystkich zainteresowanych uprasza się o słanie portfolio najlepiej od razu na adres cooljobs(at)rockettheme.com.
Już za miesiąc wielka impreza klubowa w Łodzi. W Atlas Arenie zagości szereg znanych artystów z kręgu muzyki Trance i House. 7 Listopada będziemy się bawić przy dźwiękach zagranych przez:
Above & Beyond
Aly & Fila
Funkagenda
Sied van Riel
Giuseppe Ottaviani
Nitrous Oxide
Inox
Dj Swift
Jak dla mnie line up jest wprost bombowy. Już nie mogę się doczekać. Wreszcie tylu artystów z kategorii uplifting trance wystąpi w jednym miejscu. To będzie coś. Mam nadzieje że publiczność dopisze i wielka hala jaką jest niewątpliwie Atlas Arena, zapełni się w 100%.
Kto jeszcze nie kupił biletu - biegiem do empiku :) Tylko 80 zł
Drogi Kubo. Ciesze się że zdecydowałeś się kontynuować dyskusję. Myślę że będzie ona na tyle owocna że razem dojdziemy do pewnych wniosków. W swoim drugim wpisie poruszyłeś szereg ważnych i bardzo palących kwestii, które jako katolik postaram się chociaż w stopniu minimalnym wytłumaczyć.Pierwszą, zasadniczą kwestią którą poruszasz, jest błędne stwierdzenie że:
u podstaw religii, w tym przypadku katolickiej, leży przede wszystkim dogmat, że religia, którą się wyznaje jest jedyną słuszną wiarą w Boga, jej przykazania są niepodważalne i jest ona akceptowana bezdyskusyjnie (w całości lub częściowo, o czym na pewno napiszę przy okazji następnych wpisów). Takie podejście do kwestii religii nie pozwala traktować innych wyznań czy światopoglądów na równi (często przywoływany jest argument, że to religia i jej przykazania determinuje moralność i że bez niej moralności by nie było w ogóle).
Kościół katolicki wiele razy wyrażał swoją opinię na temat wolności religijnej i poszanowania przekonań wszystkich osób. Myślę że najpełniej oddaje to List Apostolski Jana Pawła II z 1980 roku "O wolności religijnej" . Pozwól że zacytuje tutaj, ten nieco dłuższy fragment:
Przede wszystkim jasno widać, że punktem wyjścia do uznania i poszanowania tej wolności (dop. religijnej) jest godność osoby ludzkiej, która odczuwa przemożną wewnętrzną konieczność wolnego działania „według nakazów sumienia” . Człowiek, opierając się na własnych przekonaniach, dochodzi do uznania koncepcji religijnej lub metafizycznej, z którą wiąże całe swoje życie i którą kieruje się w tym, co dotyczy zasadniczych życiowych postaw. Ta najgłębsza refleksja, nawet jeżeli nie doprowadzi do pozytywnego i jednoznacznego przyjęcia wiary w Boga, musi być przedmiotem szacunku w imię godności sumienia każdego człowieka, którego tajemniczy trud poszukiwania nie może być osądzany przez innych ludzi. Tak więc, z jednej strony każdy człowiek ma prawo i obowiązek angażowania się w poszukiwanie prawdy, z drugiej zaś, inni ludzie i społeczeństwo są zobowiązani do uszanowania swobodnego rozwoju duchowego osób.
Ta konkretna wolność opiera się na samej naturze człowieka, którego właściwością jest być wolnym i — według wyrażeń Deklaracji Soboru Watykańskiego II — przysługuje „również tym, którzy nie wypełniają obowiązku szukania prawdy i trwania przy niej; korzystanie zaś z tego prawa nie może napotykać przeszkód, jeśli tylko zachowywany jest sprawiedliwy ład publiczny” (Dignitatis humanae, 2).
Nie uważasz że jest to bardzo prosto i celnie przedstawione ? Osobiście uważam że twoje negatywne spojrzenie na tą sprawę bierze się z własnych doświadczeń. Część hierarchów katolickich zdaje się mieć czasami inne, nieco bardziej radykalne zdanie na ten temat. Jednak musisz pamiętać że każdy popełnia błędy. Są jasno określane reguły jak kościół katolicki ma się zachowywać w stosunku do innych wyznań. Jeśli osoby z kościoła nie podążają za tymi wytycznymi to są za to później rozliczani. Nie sposób jednak rozliczyć każdej jednostki. Poza tym każdy popełnia błędy i tak jak już to wiele razy powtarzałem, nawet wśród księży są ludzie lepsi i gorsi oraz Ci którzy święceń powinni w ogóle nie uzyskać.
Dalej piszesz.
Inną kwestią jest np nauczanie religii w szkołach. Uczniowie mają do wyboru religię katolicką lub etykę, która paradoksalnie również wykładana jest przez księży/katechetów, a więc nawet Ci, kórzy są chętni poznać inne kultury i wyznania, już na starcie skazani są na postrzeganie ich przez pryzmat katolickiego księdza. I tu dyskryminacja faktycznie występuje.
Otóż i tutaj się mylisz. Twoja teoria z natury jest błędna ponieważ idąc tym tokiem rozumowania: nauki o religii nie powinni prowadzić również ateiści bo patrzą na religie przez pryzmat ateizmu, buddyści bo patrzą na religię przez pryzmat buddyzmu itd.. Przykładów można mnożyć. Uważam że naukę o religii/etyce jako takiej równie dobrze może prowadzić osoba wierząca lub niewierząca obojętnie jakiego wyznania. Potrzebna jest jedynie udokumentowana, głęboka wiedza na ten temat. Jak w każdej zresztą dziedzinie.
Religia powinna pozostać tam gdzie jej miejsce. A więc na parafii. Nie w szkole.
Zgadzam się. Być może jestem w tej kwestii staromodny, ale kiedyś religia odbywała się w kościele, po mszy. Przychodził każdy kto chciał, nie było problemu. W tej kwestii się zgadzamy.
W kolejnym akapicie poruszasz sprawę wydarzeń które rzekomo mają być dowodem na dyskryminację poszczególnych grup i stowarzyszeń.
Wielokrotnie czytałem o zamykanych wernisażach a nawet całych galeriach, tylko dlatego, że sąd uznał racje jednego zbulwersowanego "katola". Fakt że takie przypadki nie są szerzej nagłaśniane i Karol o nich nie słyszał, tylko potwierdza tezę, że większość woli sprawę przykryć i wyciszyć, niż ryzykować otwartą dyskusję i krytykę Kościoła.
Musimy odróżnić tolerancję od akceptacji, sztukę od totalnego shitu (polecam odcinek South Park: "The Death Camp of Tolerance" , Sezon 6). To że jakiś matoł chce zaistnieć w kulturze masowej denną wystawą nie oznacza że mamy to bezwarunkowo akceptować. Trzeba się zastanowić gdzie są pewne granice dobrego smaku i czy pod płaszczykiem tzw. wolności słowa,tolerancji czasami nie pozwalamy na zbyt wiele.
Od tolerancji i akceptacji przechodzimy do kolejnego etapu Twoich przemyśleń.
Moje pytanie brzmi kto dał prawo kościołowi katolickiemu do tak daleko idących ulg i praw? Dlaczego kościół nie płaci podatków? Dlaczego co 50 metrów powstaje nowy kościół a nie np jadłodajnia dla bezdomnych albo świetlica dla biednych dzieci z okolicy? Dlaczego w katolickie święto nie mogę zrobić zakupów do lodówki?
Odpowiedź na te pytania jest nieco trudniejsza. Jeśli chodzi o podatki jest to kwestia sporna. Można to rozwiązać na kilka sposobów. W Niemczech kościół jest opodatkowany a wierni nie płacą składek tylko opłatę co jakiś czas. W innych krajach jest to jeszcze inaczej rozwiązane. Wydaje mi się że jest to sprawa tylko i wyłącznie Polska. Jak widać nie przeszkadza to wielu ludziom skoro to prawo jeszcze istnieje. Nie jest nigdzie zapisane że kościół ma nie podlegać opodatkowaniu. Tutaj pałeczka jest po stronie rządu, a rząd wybierają ludzie drogi Kubo
Odnośnie ilości świątyń też Ci nie pomogę. Jest to po prostu czepianie się niczego. Nie ty wykładasz pieniądze na kościoły, więc nie miej pretensji że jest ich dużo bądź że ich nie ma. Wyjątkiem jest tu sprawa Świątyni Opatrzności, gdzie jak widać osobą rządzącym trochę poprzestawiało się w głowach. Obwinianie jednak kościoła katolickiego o takie incydenty wydaje mi się być nieporozumieniem.
Drogi Karolu, zwróć uwagę, że publiczna debata, poza naszym małym blogiem nie istnieje. Politycy deklarują wiarę w Boga, w sejmie wisi katolicki krzyż, a nie ma gwiazdy dawida ani symboli odwołujących się do Koranu, w telewizji publicznej, która chwali się swoją "misją" ksiądz prowadzi ziarno ale nie ma miejsca dla programu, dajmy na to, "poznaj świat i jego wyznania". Nawet rodzimi satyrycy, poza publicznie obrzucanym jajami Rydzykiem, nie ryzykują dowcipów z Jezusem w tle bo u nas po prostu, z bliżej nieokreślonej przyczyny "TAK SIĘ NIE GODZI"... i to mnie w sumie mierzi najbardziej.
Powtórzę się. Zwróć uwagę Drogi Kubo, że religia katolicka w Polsce jest nadal w większości. Generalnie jestem przeciwny modelowi francuskiemu w którym postawienie choinki w święta jest uznawane za dyskryminację. Czy kiedykolwiek któryś z posłów poczuł się urażony tym że nie ma gwiazdy Dawida w sejmie ? Wydaje mi się że nie, więc po co wysuwać daleko idące wnioski.
Niniejszy wpis poświęcony jest notce mojego kolegi, którą popełnił na blogu Atheist Inside. Generalnie jego wpis poświęcony jest nadchodzącej "paradzie" ateistów i agnostyków, jednak pomiędzy wierszami autor wysuwa kilka tez, w moim mniemaniu błędnych, do których mam zamiar się ustosunkować.
Już na samym początku Kuba pisze:
Wreszcie ktoś głośno chce powiedzieć, że w Polsce katolicy nie są przytłaczającą większością, że warto zwracać uwagę i szanować również inne poglądy i przekonania religijne, że fakt, że nie zgadzasz się z czyimś światopoglądem nie czyni go gorszym ani mniej znaczącym od Twojego.
Hmm.. W Polsce katolicy nadal są przytłaczającą większością. W badaniach socjologicznych nadal ponad 90 proc. Polaków określa się jako "katolicy”. Oczywiście, już zaledwie połowa z nich twierdzi, że kieruje się nauczaniem Kościoła, ale jeśli mamy być dokładni w obliczeniach to katolicy nadal stanowią większość i to sporą większość. Zdaję sobie sprawę, że opinia Kuby jest zbudowana na tym, że w Łodzi odsetek katolików jest najmniejszy z całego kraju. Mówimy jednak o całym kraju.
Dalej autor stara się zasugerować że katolicka część nie szanuje innych poglądów i przekonań religijnych. Nic bardziej błędnego. Podejrzewam że to stwierdzenie podyktowane jest raczej pewnego rodzaju frustracją, że ateiści mają tak mało do powiedzenia w tym kraju (być może kiedy proporcje ateiści<=>katolicy się odwrócą, wtedy również i to się zmieni Kuba ). Osobiście nigdy nie słyszałem o przykładach braku szacunku katolików wobec ateistów. Zgadzam się że czasami słyszy się o gorących dyskusjach w mediach, w prasie, w internecie.. Należy jednak zastanowić się co nazywamy brakiem szacunku. Czy ktoś słyszał, aby ateistów traktowano jako obywateli drugiej kategorii tylko dlatego że są ateistami ? Jeśli tak to dajcie mi jakiś przykład, bo mi się to nawet o uszy nie obiło. Wydaje mi się że płacz niektórych środowisk ateistycznych, racjonalistycznych itd.. jak to oni są dyskryminowani, jest tym samym biadoleniem jakie słyszymy od skrajnie katolickiej części społeczeństwa. Oni też uważają że prawa katolików nie są respektowane i kraj zmierza ku zepsuciu z tego powodu. Uważam, że takie wymysły to nasza jakaś ukryta słabość. Wiele stowarzyszeń, ugrupowań robi z siebie ofiary zamiast wziąć się do roboty i zmieniać kraj.
Z dalszą częścią wpisu Kuby na temat Marsz MAiA zgadzam się w 100%. Moim zdaniem Marsz MAiA chce być taką paradą równości pod tytułem: "Niech nas zobaczą". Jak nie będą nas widzieli to sie powydzieramy, zrobimy jakąś zadymę, czymś zszokujemy. Będzie fajnie, przynajmniej media będą o nas pisać. Co z tego że będą pisać o nas jako o oszołomach, ważne żeby pisali.
Na koniec, autor wpisu o którym mowa dodaje:
Przede wszystkim trzeba doprowadzić do sytuacji, gdzie będzie można religię zdjąć z piedestału dogmatu, gdzie będzie możliwa o niej dyskusja, wymiana poglądów pomiędzy wierzącym a niewierzącym, tak jak jest ona możliwa pomiędzy konserwatystą a liberałem.
Moim zdaniem i tutaj Kuba jest w błędzie. Dialog i wymiana poglądów zawsze istniała. Przecież nikt nam nie zabrania (tak jak teraz mi) pisać, mówić o tym co myślę i czuję. Wydaje mi się że chodzi tutaj o pewnego rodzaju równowagę, aby ateiści mieli tyle samo do powiedzenia co katolicy. Działajcie więc, zakładajcie stowarzyszenia, niech będzie o was głośno, żebyśmy mieli o czym dyskutować. Problem w tym że jednak was coś mało... jedyne na co was stać to marny marsz MAiA.
Dzisiaj chciałbym opisać moje osobiste odczucia związane z pobytem na imprezie zwanej Sensation. Sensation ma swój początek w Holandii. Na początku była to impreza w którym dominującym gatunkiem muzycznym był Trance. Obecnie trance zostało wyparte niemal w całości na rzecz House i Electro House. Tym co wyróżnia Sensation od innych imprez jest niesamowity klimat. Obowiązuje tylko i wyłącznie biały strój, co sprawia że widok kilku tysięcy bawiących się, ubranych na biało ludzi, jest wręcz piorunujący. Przejdźmy jednak do rzeczy.
Od razu zaznaczam że jest to moje pierwsze Sensation, więc ciężko mi porównywać je z poprzednimi edycjami.
Z Łodzi wyjechałem kilka dni wcześniej, aby jeszcze wpaść do domu i zobaczyć się z rodziną i znajomymi, jak również zabrać Anię, która była moją osobą towarzyszącą na tej imprezie. Wyjechaliśmy z Bochni w sobotę rano. Event zaczynał się o godzinie 19, więc postanowiliśmy pojechać wcześniej, żeby spokojnie dotrzeć do hotelu i się przygotować. Jak się okazało, wylądowaliśmy we Wrocławiu w trochę większym gronie, bo towarzyszył nam jeszcze mój przyjaciel, jego dziewczyna i jej brat. Nie wybierali się na imprezę, jednak spędziliśmy razem sporo czasu.
Około godziny 20, postanowiliśmy podjechać pod Halę Stulecia. Wcześniej okazało się że zapomniałem wziąć aparatu fotograficznego z taksówki. Na szczęście pomógł szybki telefon i miły Pan, który nas podwoził, przywiózł aparat, oczywiście odpowiednio sobie za to licząc . Naszym oczom ukazała się dość sporawa kolejka do wejścia. Przyznam się jednak że nawet sam widok białej kolejki sprawiał że odczuwało się mały dreszcz emocji.Na szczęście wszystkie kontrole szły błyskawicznie i już po kilku minutach byliśmy w środku.
Jak na godzinę 20, wewnątrz było już całkiem sporo ludzi. Postanowiliśmy trochę się rozejrzeć po całym zapleczu. W obrębie hali stulecia były jeszcze 2 sceny z różną muzyką jednak przyznam się szczerze mało kto się o tej godzinie bawił. Zdecydowaliśmy udać się do namiotu piwnego. Tam już atmosfera była o wiele bardziej gorąca. Co chwilę było słychać okrzyki "Sensation". Widać że ludzie byli pozytywnie nastawieni i z niecierpliwością oczekiwali na otwarcie głównego stage. Tutaj chciałbym zaznaczyć jeszcze raz, że organizacja imprezy była WZOROWA. Ochrona pilnowała aby nikt z piwem nie wychodził poza obręb namiotu. Dzięki temu parkiet pod główną sceną i w jej okolicy, był względnie suchy, przez co wzrastało bezpieczeństwo i ogólny komfort zabawy. Co najważniejsze, ani po piwo, ani po żetony (płatnośc była realizowana za pomocą tokenów) nie było jakiś gigantycznych kolejek. Wielkie brawa. Widać że położono nacisk aby wszystko szło jak najszybciej. Jedyne czego ludzie się czepiali to szatnie. Jednak my z niej nie korzystaliśmy chyba przeczuwając problemy Chwilę po godzinie 21, otworzono wejście na główną hale. Wchodzącym ludziom ukazała się bardzo duża i robiąca wrażenie dekoracja. Można ją podziwiać np. na filmiku poniżej:
O godzinie 22:30 zaczęła się cała impreza. Pora więc na spostrzeżenia.
Intro wydawało się trochę krótkie. Jak oglądałem video z poprzednich edycji, to to z 2009 wydawało się najkrótsze. Niemniej jednak było to mocne wejście i kilka minut później tłum szalał już w rytm muzyki house. Cała oprawa wizualna była po prostu nieziemska. Wybuchy, lasery, wizualizacje, przewodni motyw. To wszystko sprawiało że impreza miała swój niepowtarzalny magiczny klimat. Słowa nie oddadzą tego co czuło kilka tysięcy ludzi zgromadzonych w hali stulecia. Tam trzeba było po prostu być, widzieć i czuć.
Pora na część muzyczną. Tutaj było trochę gorzej.
Erick E - słabiutko, był na początku, więc większość się bawiła, ale set sam w sobie baaardzo monotonny. Nic specjalnego.
Fedde le Grand - Również niczym nie zaskoczył.
Megamix - Hmm.. chyba najsłabszy z megamixów co słyszałem...dawał radę dzięki towarzyszącym wizualizacjom.
Mr White - tego Pana ciężko skomentować.. Zdecydowanie najsłabszy punkt wieczoru. Przynajmniej w moim odczuciu. Całości nie słyszałem, bo po dość słabym początku, wyszliśmy się napić.
Sebastian Ingrosso - szacunek. Widać że bawił się muzyką. Włożył serce w swój występ i miał rewelacyjny kontakt z publicznością.
Richard Durand - najlepszy występ. Niestety byliśmy wykończeni więc postanowiliśmy się trochę wcześniej zerwać.
Ogólnie.Muzycznie mogło być o wiele lepiej. Jak już wspomniałem, górował house i electro house. Nie do końca kręcą mnie te klimaty, ale poszaleć się da. Żałuje tylko że trance-u było tak mało .Osobiście uważam że Richard Durand powinien być przesunięty do środka zamiast na koniec imprezy. Wiele osób czekało na ten występ, niestety, nie wszyscy dotrwali, a część już nie miała po prostu sił. Nie każdy leciał na pigułach przecież.
Podsumowując wszystkie za i przeciw. Wyjazd był bardzo bardzo udany i na pewno będę za rok. Nawet biorąc pod uwagę wysoką cenę biletu. Raz na rok, warto się wybrać na coś takiego. Polecam.
Na końcu pragnę podziękować mojej tancerce Ani. Było naprawdę super. Oby więcej takich wspólnych imprez.
Myślę że wystarczająco dużo popełniłem już wpisów na temat naszej klasy. Pora trochę od tego odpocząć bo zwyczajnie staje się to nudne. Postanowiłem odstąpić na moment od charakteru tego bloga i napisać coś z własnych przemyśleń, które nasunęły mi się podczas odwiedzania mojej rodziny w Łodzi.
W kwestii wyjaśnienia, wskutek dość skomplikowanych relacji osobistych, postanowiłem spróbować samodzielnego życia z dala od domu, który znajduje się w Bochni i wyprowadziłem się do Łodzi, gdzie stawiałem swoje pierwsze kroki na studiach. Tutaj wynająłem mieszkanie trzy miesiące temu i mieszkając samodzielnie w kawalerce, zacząłem nowe, inne życie.
Jak to w życiu bywa, moi krewni rozsiani są dosłownie po całej Polsce. Mam rodzinę w Krakowie, Wrocławiu, Łodzi, Warszawie oraz w wielu innych mniejszych lub większych miastach. Odwiedzanie ich, choć czasami ciężko mi się zebrać, zawsze sprawia mi wielką przyjemność, owocuje nowymi znajomościami oraz pozwala mi poznać historię mojej rodziny, która jest naprawdę obszerna.
Jako że jestem w Łodzi, postanowiłem odwiedzić również tutaj moich bardzo dalekich i tych bliższych krewnych. Po bardzo miłych spotkaniach, nasunęły mi się pewne spostrzeżenia.
Zauważyłem, że gdziekolwiek jestem, moja rodzina, ta bliżej lub dalej spokrewniona, zawsze darzy wielkim szacunkiem moich dziadków. Zawsze ich miło wspominają i z radością przywołują chwile, kiedy los tak nimi pokierował że było im dane spędzać ze sobą czas.
Ktoś powie, że to nic wielkiego.. Ja myślę, że jednak w świecie, gdzie wszyscy się kłócą, jest to coś pięknego... Piękną sprawą jest, że dwoje ludzi potrafiło tak przeżyć życie, że teraz mając po 90 lat, codziennie wysyłają listy a otrzymują drugie tyle.. Piękną sprawą jest.. jak widzę że osoby z którymi pracowali w ciągu swojego długiego i niespokojnego życia, znajdują czas aby do nich zadzwonić, a nawet odwiedzić.
Podczas ostatniego jubileuszu moich dziadków, powiedziałem że chciałbym przeżyć życie tak jak oni... by po wielu ciężkich latach chodzić z satysfakcją że się postępowało wedle wyznawanych przez siebie zasad.
To samo tyczy się moich rodziców, którzy podjęli i w sumie nadal podejmują trud mojego wychowania, choć teraz już może nie mają na to tak wielkiego wpływu heh
Nigdy im tego nie mówię.. ale w głębi duszy podziwiam ich i jestem im wdzięczny za to co dla mnie zrobili i robią nadal, mimo że nie zawsze się zgadzamy.
To chyba tyle z przemyśleń na dzisiaj. Myślę że odrobina refleksji nikomu nie zaszkodzi, a mój wpis nie był też zbytnim rozklejaniem się
Przed chwilą dostałem takiego oto maila z serwisu nasza-klasa.pl:
Szanowny Użytkowniku,
Z informacji przez nas posiadanych, a udostepionych nam na podstawie
porozumienia przez serwis Wykop.pl wynika, że dane dotyczące korzystania z
Pani/Pana konta w portalu mogły wpaść w niepowołane ręce. Choć nie istnieje
bezpośrednie zagrożenie utraty dostępu do Pani/Pana konta to w trosce o
bezpieczeństwo Pana/Pani danych nasz zespół zmienił hasło dostępu do
Pana/Pani profilu w portalu Nasza-klasa.pl.
W celu odzyskania hasła proszę wejść na stronę główną serwisu
Nasza-klasa.pl i skorzystać z opcji "Nie pamiętasz hasła?".
Następnie prosimy postępować zgodnie z instrukcjami dotyczącymi
odzyskania hasła.
Sugerujemy, aby Pani/Pana nowe hasło było inne niż dotychczasowe, co wpłynie
na zwiększenie bezpieczeństwa Pani/Pana konta.
W przypadku wystąpienia jakichkolwiek trudności prosimy kontaktować się z
Działem Obsługi Użytkownika wyłącznie za pomocą formularza kontaktowego
dostępnego na stronie: http://nasza-klasa.pl/support.
Dziękujemy
Zespół Portalu Nasza-klasa.pl
Dostał ktoś od was podobnej treści email ? Co ma jedno do drugiego bo nie bardzo rozumiem... Czy to kolejna akcja mająca na celu zapewnienie BEZPIECZEŃSTWA użytkowników. Celowo pisze dużymi literami, bo moje hasło np. nie zostało zresetowane tak jak sugeruje email.
Użytkownicy swoje, nasza-klasa.pl swoje. Jak widać, administracja chyba trochę przestraszyła się lawiny spamu łańcuszkowego na śledziku i popełniła wpis na blogu, który ma być swojego rodzaju odpowiedzią na ataki użytkowników. Nie było by nic w tym wpisie ciekawego - ot zwykły marketingowy bełkot gdyby nie jedno zdanie na samym dole wpisu.
PS
Nigdy nie komunikowaliśmy się z Użytkownikami za pomocą łańcuszków. Wszystkie tego typu wpisy nie są wiadomościami od NK.
Czy to przyniesie jakiś rezultat ? Zobaczymy. . Sam jestem ciekaw.. O ile ktoś czyta ich bloga..