Zatańczymy ?

05 stycznia 2010, 19:51:09 Kategoria: Muzyka , Rozrywka

Za Wikipedią:
Flash mob (dosł. błyskawiczny tłum) – określenie, którym przyjęło się nazywać sztuczny tłum ludzi gromadzących się niespodziewanie w miejscu publicznym w celu przeprowadzenia krótkotrwałego zdarzenia, zazwyczaj zaskakującego dla przypadkowych świadków. W akcji uczestniczą nieznani sobie ludzie znający jedynie jej termin i planowane działanie. Zazwyczaj akcje takie organizowane są za pośrednictwem Internetu lub SMS-ów.

Jest masa różnych flash-mob-ów. Niektórzy po prostu stoją w miejscu, inni zaczynają się bić poduszkami. Dzisiaj, zamiast pilnie pracować, wciągnęło mnie przejrzenie tych bardziej muzycznych :) Oto kilka moich ulubionych :):

T-Mobile Dance

Sound of Music | Central Station Antwerp (Belgium)

T-Mobile Sing-along Trafalgar Square (extended version)

Michael Jackson Dance Tribute - STOCKHOLM

Backstreet Boys Dance Flashmob (Ukraine, 2009)

Komentarze  4 komentarze  Trackback  Trackback

Facebook podstawowym narzędziem komunikacji

04 stycznia 2010, 17:09:21 Kategoria: Internet

Z zainteresowaniem śledzę rozwój Facebook-a. Pamiętam jego początki, jak jeszcze mało kto miał na nim konto a stan na teraz, kiedy największe instytucje i portale integrują swoje usługi z tym serwisem społecznościowym.

Trochę przykładów. Portal gazeta.pl. Swojego czasu usiłowali przeforsować Bebo.com, jednak totalne fiasko inwestycji sprawiło że teraz pod każdym artykułem możemy zostać fanem danego działu na.. facebooku. Nawet onet.pl z ITI na czele, starajacy się wypromować swój pomysł ludzie.onet.pl, chyba też nie do końca wierzy w sukces własnego dziecka. Nawet u nich podstawowa integracja z facebookiem jest od niedawna dostępna.

Jestem skłonny zaryzykować stwierdzenie, że za kilka lat, facebook będzie podstawowym narzędziem komunikacji między użytkownikami. Ludzie będą organizować wydarzenia, kontaktować się, głównie przez ten portal. To już się dzieje, ale moim zdaniem skala tego zjawiska będzie o wiele wiele większa i zaskoczy nawet największych sceptyków. Patrząc na statystyki jesteśmy krajem w którym wzrost nowych rejestracji kont jest najwyższy. Zaraz za nami plasuje się Tajlandia. Jest tylko kwestią czasu jak dogorywujące grono całkowicie zniknie z powierzchni ziemi a przeładowana reklamami, totalnie nie przemyślana, nasza-klasa.pl stanie się kompletnie bezużyteczna.

Co według mnie zadecydowało o sukcesie facebook-a:
  • czysty layout - w obliczu przeładowanego, pstrokatego myspace, facebook jawi się nam jako przemyślana czysta strona gdzie wszystko ma swoje miejsce.
  • quizy, gry, interaktywności z użytkownikami - to wszystko zostało dopracowane do perfeckji. Dzięki temu zawsze znajdzie się na facebooku coś co sprawi że wrócisz do niego aby sprawdzić nowe komentarze, zdjęcia, wyniki, opinie..
  • nieograniczone możliwości - facebook mimo swojej pozornej prostoty jest bardzo rozbudowanym systemem, twórcy stron mogą integrować go ze swoimi serwisami, wprowadzać zaawansowane elementy logowania i wiele innych.
  • rozsądne umiejscowienie reklam - nie znajdziesz ich na liście znajomych, na tablicy, w skrzynce odbiorczej. Są one tak rozplanowane aby nie przeszkadzały w korzystaniu z portalu a jednocześnie przynosiły zyski dla ogłoszeniodawców.

Naprawde jestem bardzo ciekaw jak to będzie wyglądać za kilka lat...

Komentarze  7 komentarzy  Trackback  Trackback

7 miesięcy w Łodzi - krótkie podsumowanie

17 grudnia 2009, 23:56:05 Kategoria: Ogólne

Sensation 2009 WrocławKończy się rok 2009. Za kilka dni udam się w rodzinne strony do Bochni, gdzie spędzę święta. W związku z tym przyszedł czas na małe podsumowanie mojej bytności w tym mieście.

Przyjechałem do Łodzi z założeniem że zacznę tutaj nowe życie, poznam nowe osoby, zaangażuje się w ciekawe inicjatywy, projekty. Teraz mogę powiedzieć że udało mi się to w 200%. Szczerze mówiąc nawet nie przypuszczałem że wszystko obróci się w taki pozytyw i będą z takim optymizmem kończył 2009 rok. Kilka osób zapewne pamięta jak jakiś czas temu narzekałem że ludzie w Łodzi są zestresowani i trochę smutni. Teraz już wiem że jest to tylko powierzchowne. Poznałem w tym mieście wiele bardzo wartościowych, fantastycznych osób z ciekawą i wyjątkową osobowością. Na pewno było to ciekawe doświadczenie i przebywanie z nimi sprawiło że ja również zacząłem się rozwijać, postrzegać pewne rzeczy na nowo. Te kilka miesięcy to również szereg mniej lub bardziej zwariowanych imprez. Również pod tym względem Łódź jest bardzo różnorodna i jest okazja aby się wyszaleć. Nie wspominając już o niespotykanych domówkach. Tam dopiero się działo :) Zapisałem się również do chóru gospel. Mimo że jestem tam dość krótki okres czasu to uczęszczanie na zajęcia sprawia mi wielką przyjemność. Mam nadzieję że będę się rozwijać wokalnie i moja obecność również coś pozytywnego do zespołu wniesie. Oczywiście w Łodzi, jak w każdym mieście znajdą się malkontenci, którzy będą narzekać na wszystkich i na wszystko, ale taka już nasza polska mentalność :) W każdym zakątku kraju takich znajdziesz.

Podsumowując moje krótkie rozważanie myślę że Łódź jest niespotykanym miejscem. Można tu spotkać wiele interesujących osób i zaangażować się w ciekawe inicjatywy. Wiem, że być może podobnie jest w każdym z dużych miast, ale ja trafiłem akurat tutaj i nie żałuje. Mam nadziej że pomieszkam tu jeszcze trochę. Dziękuję wszystkim którzy mnie w ciągu tych miesięcy wspierali, rozbawiali i dbali o to abym się nie nudził :) Dzięki wam mogę powiedzieć że czuje się tutaj naprawde wspaniale :)

Komentarze  3 komentarze  Trackback  Trackback

Planet of Angels Łódź - Wrażenia

09 listopada 2009, 19:36:14 Kategoria: Ogólne

W sobotę, oprócz warsztatów gospel uczestniczyłem w pierwszym od dłuższego czasu evencie klubowym w Łodzi. Planet of Angels zostało zorganizowane z inicjatywy władz Łodzi, aby zatrzeć trochę negatywny wizerunek miasta po wyrzuceniu z kalendarza imprez Parady Wolności,a przy okazji zwieńczyć otwarcie nowej hali. Swoje podsumowanie tego wydarzenia zacznę od rzeczy które mnie irytowały albo były nieprzemyślane. Potem przyjdzie czas na pozytywy :) Pierwsza rzecz to cała otoczka i promocja przed imprezą. Plakaty, koncepcja graficzna..nie ukrywajmy... stało to dość na niskim poziomie. Nie wspomnę o rzekomym błędzie w nazwie jednego z artystów. Druga sprawa to obietnice organizatorów. Miało być od zatrzęsienia laserów, głowic. Miały być telebimy w namiocie piwnym. Podobno bilety sprzedawały się rewelacyjnie.. i parę innych bajek. Ja rozumiem żę to pierwszy event i że trzeba było jakoś przyciągnąć ludzi... ale to już chyba lekkie przegięcie.. zwłaszcza że społeczność w komentarzach przed imprezą chwaliła was szczególnie za te obietnice, a tu buch, okazuje się że to wszystko bajki.. To taki trochę strzał w nogę. No chyba że zależało wam tylko i wyłącznie na tej jednej jedynej imprezie. Do minusów dorzucę również ten nieszczęśliwie daleko oddalony namiot. Na zewnątrz zimno jak cholera, człowiek spocony, rozebrany maksymalnie :P i wychodzi na takie zimno żeby pójść się napić albo coś zjeść.Bezsens. Założę się że większość (tak jak ja) teraz będzie odchorowywać tą imprezę i to raczej nie ze względu na nadmiar alkoholu lub innych używek. Z narzekania to chyba tyle. Nie jestem typem który krytykuje najmniejsze drobiazgi byle by się tylko czepiać. Uważam że jest trochę nie fair jeśli obiecuje się dziesiątki rzeczy a na miejscu okazuje się że to lekka lipa jest. Jako pewne usprawiedliwienie można poczytać fakt że organizatorzy mieli mało czasu na przygotowanie wszystkiego.Mam jednak nadzieję że przy kolejnej dużej imprezie w Łodzi zaoszczędzą nam niektórych rozczarować oraz że pewne rzeczy będą lepiej przygotowane.

Teraz czas na plusy :) Myśle że będzie ich więcej bo mimo wszystko imprezę zaliczam do udanej :) :) Pierwsza rzecz to FANTASTYCZNY przez duże F lineup. Tutaj organizatorzy się postarali i za to należy im się dobre piwo heh ;) Sama czołówka jeśli chodzi o Trance z przewagą na odmiane Uplifting i Vocal. Powiem krótko, występujący dj-e powalili mnie na kolana i będę miał jeszcze zakwasy na pewno do końca tygodnia hehe :) Bawiłem się rewelacyjnie, powiedziałbym euforycznie bo byłem jeszcze dodatkowo naładowany warsztatami gospel :D. Pamiętam że wraz z Marcinem z Kołobrzegu (pozdrowienia) radośnie biegaliśmy sobie pomiędzy tańczącymi ludźmi z bananem na twarzy. Należy tu zaznaczyć że bynajmniej nie zahaczyliśmy o stanowisko dopalaczy które było bliżej hali niż namiot z piwem (paradoks). Tak tak kochani :) Trance czyni cuda. To muzyka która podnosi na duchu i wesoła zabawa jest przy niej :) Pamiętam również że starałem się poderwać niektórych śpiących lub siedzących ludzi na siedzeniach obok parkietu (pozdrowienia dla mojego kumpla Kuby :D). Z różnym skutkiem ale raz mi się to udało :D Druga sprawa to właśnie ludzie. Nie było chamówy. Ochrona reagowała szybko i zdecydowanie. Brawo za zakaz palenia w CAŁEJ hali. Sam widziałem jak ochroniarz kazał zgasić pewnemu typowi papierosa, nawet mimo że ten siedział całkiem neutralnie z dala od tłumu :) To chyba jedna z niewielu imprez po której nie śmierdzą mi wszystkie ciuchy totalnie fajkami. Tylko na Aly&Fila pod sceną gdzieś zapachniało trawą, ale to pewnie nieliczni z tych kolesi którzy wylądowali potem na policji za posiadanie marychy :D Ogólnie muzycznie rewelacja. Światowy poziom. Udało się stworzyć fajną atmosferę i oto chodziło.

Kolejne plusy to dość szybkie wchodzenie na halę, bezproblemowa i sprawna obsługa na szatniach, znośne ceny. Było trochę kolejek po żetony ale zrobiłem sobie spory ich zapas i już tam więcej nie wracałem :)

Niniejszym uważam Planet of Angels za bardzo udaną imprezę. Wymienione na początku minusy to bardziej przestroga na kolejne edycje niż problemy uniemożliwiającą dobrą zabawę. Poprawcie je w PoA za rok lub innych eventach na łódzkiej hali i będzie idealnie :)

Komentarze  Dodaj komentarz  Trackback  Trackback

7 Warsztaty Gospel w Łodzi - Wrażenia

09 listopada 2009, 17:41:42 Kategoria: Muzyka

Dzisiaj chcę się z Wami podzielić moimi wrażeniami po 7 Warsztatach Gospel w Łodzi, które odbyły się w ten weekend czyli 7-8 Listopada. Już od kilku lat chciałem wybrać się na to wydarzenie, jednak zawsze coś mi wypadało i nie byłem w stanie pojawić się akurat w tym czasie w Łodzi. Tym razem było inaczej. Od kilku miesięcy uważnie wypatrywałem daty rozpoczęcia i jak organizatorzy tylko ją podali, to szybko się zapisałem. Na świeżo mogę teraz opisać swoje odczucia.
Jak już wspomniałem wcześniej, warsztaty trwają dwa dni.Odbywają się w Centrum Kultury Politechniki Łódzkiej. Całość kończy się koncertem finałowym w Ewangelicko-Augsburskim Kościele św. Mateusza w Łodzi na ulicy Piotrkowskiej. Zajęcia prowadzone są zawsze przez cenionych i znanych instruktorów. Tym razem byli to Peter Francis, Ruth Waldron i Emmanuel Waldron.

Pierwsze spotkanie odbyło się w sobotę o godzinie 9 rano. Wcześniej od 8 była rejestracja uczestników. Jako że większość i tak zarejestrowała się w internecie to pozostało jedynie odebrać identyfikator. Koszt 7 Warsztatów Gospel w Łodzi wynosił 70 zł. W tej cenie była wliczona jeszcze dodatkowo herbata i kawa w przerwach pomiędzy próbami. Na starcie dostajesz śpiewnik z piosenkami po angielsku które będą wykonywane podczas prób i koncertu finałowego. Obok wersji angielskiej zawsze znajduje się wersja polska. Same próby prowadzone były GENIALNIE. Instruktorzy oprócz ich niebywałego talentu wokalnego, potrafili rozbawić licznie zgromadzonych (ponad 250) uczestników warsztatów, niemal do łez. Trzeba tutaj wspomnieć że przekrój wiekowy ludzi był od 6 lat do sporo ponad 30-stke. Na początku, wszystkie osoby zostały podzielone na 3 głosy - soprany, alty i tenory. Basów był niedobór, z tego co pamiętam to chyba jedna osoba :D. Z upływem czasu każda z grup uczyła się swoich partii. Do końca warsztatów było z tym sporo śmiechu bo często konkretne głosy myliły się wszystkim.

Pierwszego dnia zdążyliśmy przerobić niemal cały repertuar przynajmniej po jednym razie. Kolejnego dnia nauczyliśmy się jeszcze 2 piosenek i zaczęło się powtarzanie wszystkiego od początku. Po przerwie obiadowej w niedziele, przenieśliśmy się do Kościoła św. Mateusza gdzie odbyła się próba generalna przed finałowym koncertem. Ze swojej strony dodam że wolałem zajęcia na Politechnice, jakoś lepiej było słychać siebie nawzajem. W kościele św. Mateusza, mimo że jest to akustycznie jeden z lepszych kościołów był dość duży pogłos i ciężko było usłyszeć inne głosy. O godzinie 18 rozpoczął się koncert finałowy. Ten występ to nieopisane doświadczenie. Instruktorzy przeszli samych siebie, organizując spontaniczne, genialne, bogate muzycznie i duchowo widowisko. Cały kościół dał się porwać na koniec zabawie a i bisów nie brakowało :). Najfajniejsza w tym finale była chyba ta spontaniczność. O to w muzyce gospel chodzi :), aby cieszyć się śpiewaniem, aby nie była to tylko nudna i żmudna praca, ale również radość i pewna forma modlitwy. Chyba dlatego bardziej wolę śpiewać w tego typu zespołach niż w tradycyjnych chórach. Jak kiedyś śpiewałem w chórze chłopięcym to teraz kojarzy mi się to tylko z totalną rywalizacją, ciężką, wręcz przesadnie ciężką pracą i zerową satysfakcją. Klucz do sukcesu jest wtedy gdy śpiewanie sprawia ci radość i przynosi satysfakcje.Wtedy posuwasz się do przodu i rozwijasz, jeśli zaczyna być to rutynową czynnością to nie ma sensu się dalej męczyć :)

Podsumowując, 7 Warsztaty Gospel w Łodzi uważam za fantastyczne doświadczenie. Wyszedłem z nich bardzo pozytywnie naładowany oraz myślę że w pewien sposób również wzbogacony duchowo. Mam nadzieję że zaowocuje to ciekawymi przemyśleniami na przyszłość :D hehe. Każdemu kto kiedyś chociaż myślał o tego typu warsztatach, mocno je polecam. Było wiele osób które nie miały żadnego wcześniejszego doświadczenia ze śpiewaniem i radziły sobie bardzo dobrze. Do zobaczenia więc za rok, a może i wcześniej :) Poniżej fragmenty prób z dnia pierwszego (niestety słaba jakość bo nagrywane telefonem).



Zapraszam również na grupę Warsztatów Gospel w Łodzi na facebooku. Postaram się tam z czasem powrzucać jakieś zdjęcia i filmy, w miarę pojawiania się tego na internecie.

Aktualizacja: Pojawiły się pierwsze zdjęcia :)

Komentarze  4 komentarze  Trackback  Trackback

Qt4 śmiga na Haiku :)

23 października 2009, 11:19:31 Kategoria: Oprogramowanie

Haiku QT4Serwis BeOsFrance donosi że port Qt4 dla haiku działa bardzo stabilnie :) :) Na stronie udostępniony jest demo pack z wszystkimi potrzebnymi bibliotekami i kilkoma przykładowymi aplikacjami. Wart odnotowania jest fakt że oparta na Webkicie przeglądarka Arora również zachowuje się bez większych problemów (przechodzi test ACID3 w 98%). W najbliższym czasie postaram się przetestować QT4 na mojej wirtualnej maszynie. Nie ukrywajmy, jest to kolejny, duży krok naprzód.

Komentarze  8 komentarzy  Trackback  Trackback

RocketTheme szuka kolejnego WebDesigner-a !

12 października 2009, 21:23:26 Kategoria: Ogólne

Chcecie pracować na pełen etat w międzynarodowej firmie nie wychodząc z domu? Szukacie nowych wyzwań ? Bezstresowej pracy ? Lepszego wynagrodzenia ? :) Jeśli tak to mam dla was dobrą wiadomość. RocketTheme LLC poszukuje kolejnego Web Designera do swojego zespołu. Po szczegóły zapraszam na serwis authentic jobs. Od siebie dodam że mój szef ma dobre zdanie o Polakach, więc wszystkich zainteresowanych uprasza się o słanie portfolio najlepiej od razu na adres cooljobs(at)rockettheme.com.

Komentarze  5 komentarzy  Trackback  Trackback

Planet of Angels już za miesiąc !

08 października 2009, 12:56:23 Kategoria: Muzyka

Już za miesiąc wielka impreza klubowa w Łodzi. W Atlas Arenie zagości szereg znanych artystów z kręgu muzyki Trance i House. 7 Listopada będziemy się bawić przy dźwiękach zagranych przez:

  • Above & Beyond
  • Aly & Fila
  • Funkagenda
  • Sied van Riel
  • Giuseppe Ottaviani
  • Nitrous Oxide
  • Inox
  • Dj Swift

Jak dla mnie line up jest wprost bombowy. Już nie mogę się doczekać. Wreszcie tylu artystów z kategorii uplifting trance wystąpi w jednym miejscu. To będzie coś. Mam nadzieje że publiczność dopisze i wielka hala jaką jest niewątpliwie Atlas Arena, zapełni się w 100%. Kto jeszcze nie kupił biletu - biegiem do empiku :) Tylko 80 zł :)

Komentarze  4 komentarze  Trackback  Trackback

Czy z katolikami jest aż tak źle ? - odpowiedź na wpis Kuby cz.1

07 października 2009, 22:04:35 Kategoria: Dyskusje z Kubą

Drogi Kubo. Ciesze się że zdecydowałeś się kontynuować dyskusję. Myślę że będzie ona na tyle owocna że razem dojdziemy do pewnych wniosków. W swoim drugim wpisie poruszyłeś szereg ważnych i bardzo palących kwestii, które jako katolik postaram się chociaż w stopniu minimalnym wytłumaczyć.Pierwszą, zasadniczą kwestią którą poruszasz, jest błędne stwierdzenie że:

u podstaw religii, w tym przypadku katolickiej, leży przede wszystkim dogmat, że religia, którą się wyznaje jest jedyną słuszną wiarą w Boga, jej przykazania są niepodważalne i jest ona akceptowana bezdyskusyjnie (w całości lub częściowo, o czym na pewno napiszę przy okazji następnych wpisów). Takie podejście do kwestii religii nie pozwala traktować innych wyznań czy światopoglądów na równi (często przywoływany jest argument, że to religia i jej przykazania determinuje moralność i że bez niej moralności by nie było w ogóle).

Kościół katolicki wiele razy wyrażał swoją opinię na temat wolności religijnej i poszanowania przekonań wszystkich osób. Myślę że najpełniej oddaje to List Apostolski Jana Pawła II z 1980 roku "O wolności religijnej" . Pozwól że zacytuje tutaj, ten nieco dłuższy fragment:

Przede wszystkim jasno widać, że punktem wyjścia do uznania i poszanowania tej wolności (dop. religijnej) jest godność osoby ludzkiej, która odczuwa przemożną wewnętrzną konieczność wolnego działania „według nakazów sumienia” . Człowiek, opierając się na własnych przekonaniach, dochodzi do uznania koncepcji religijnej lub metafizycznej, z którą wiąże całe swoje życie i którą kieruje się w tym, co dotyczy zasadniczych życiowych postaw. Ta najgłębsza refleksja, nawet jeżeli nie doprowadzi do pozytywnego i jednoznacznego przyjęcia wiary w Boga, musi być przedmiotem szacunku w imię godności sumienia każdego człowieka, którego tajemniczy trud poszukiwania nie może być osądzany przez innych ludzi. Tak więc, z jednej strony każdy człowiek ma prawo i obowiązek angażowania się w poszukiwanie prawdy, z drugiej zaś, inni ludzie i społeczeństwo są zobowiązani do uszanowania swobodnego rozwoju duchowego osób. Ta konkretna wolność opiera się na samej naturze człowieka, którego właściwością jest być wolnym i — według wyrażeń Deklaracji Soboru Watykańskiego II — przysługuje „również tym, którzy nie wypełniają obowiązku szukania prawdy i trwania przy niej; korzystanie zaś z tego prawa nie może napotykać przeszkód, jeśli tylko zachowywany jest sprawiedliwy ład publiczny” (Dignitatis humanae, 2).

Nie uważasz że jest to bardzo prosto i celnie przedstawione :) ? Osobiście uważam że twoje negatywne spojrzenie na tą sprawę bierze się z własnych doświadczeń. Część hierarchów katolickich zdaje się mieć czasami inne, nieco bardziej radykalne zdanie na ten temat. Jednak musisz pamiętać że każdy popełnia błędy. Są jasno określane reguły jak kościół katolicki ma się zachowywać w stosunku do innych wyznań. Jeśli osoby z kościoła nie podążają za tymi wytycznymi to są za to później rozliczani. Nie sposób jednak rozliczyć każdej jednostki. Poza tym każdy popełnia błędy i tak jak już to wiele razy powtarzałem, nawet wśród księży są ludzie lepsi i gorsi oraz Ci którzy święceń powinni w ogóle nie uzyskać.

Dalej piszesz.
Inną kwestią jest np nauczanie religii w szkołach. Uczniowie mają do wyboru religię katolicką lub etykę, która paradoksalnie również wykładana jest przez księży/katechetów, a więc nawet Ci, kórzy są chętni poznać inne kultury i wyznania, już na starcie skazani są na postrzeganie ich przez pryzmat katolickiego księdza. I tu dyskryminacja faktycznie występuje.

Otóż i tutaj się mylisz. Twoja teoria z natury jest błędna ponieważ idąc tym tokiem rozumowania: nauki o religii nie powinni prowadzić również ateiści bo patrzą na religie przez pryzmat ateizmu, buddyści bo patrzą na religię przez pryzmat buddyzmu itd.. Przykładów można mnożyć. Uważam że naukę o religii/etyce jako takiej równie dobrze może prowadzić osoba wierząca lub niewierząca obojętnie jakiego wyznania. Potrzebna jest jedynie udokumentowana, głęboka wiedza na ten temat. Jak w każdej zresztą dziedzinie.

Religia powinna pozostać tam gdzie jej miejsce. A więc na parafii. Nie w szkole.

Zgadzam się. Być może jestem w tej kwestii staromodny, ale kiedyś religia odbywała się w kościele, po mszy. Przychodził każdy kto chciał, nie było problemu. W tej kwestii się zgadzamy.

W kolejnym akapicie poruszasz sprawę wydarzeń które rzekomo mają być dowodem na dyskryminację poszczególnych grup i stowarzyszeń.

Wielokrotnie czytałem o zamykanych wernisażach a nawet całych galeriach, tylko dlatego, że sąd uznał racje jednego zbulwersowanego "katola". Fakt że takie przypadki nie są szerzej nagłaśniane i Karol o nich nie słyszał, tylko potwierdza tezę, że większość woli sprawę przykryć i wyciszyć, niż ryzykować otwartą dyskusję i krytykę Kościoła.

Musimy odróżnić tolerancję od akceptacji, sztukę od totalnego shitu (polecam odcinek South Park: "The Death Camp of Tolerance" , Sezon 6). To że jakiś matoł chce zaistnieć w kulturze masowej denną wystawą nie oznacza że mamy to bezwarunkowo akceptować. Trzeba się zastanowić gdzie są pewne granice dobrego smaku i czy pod płaszczykiem tzw. wolności słowa,tolerancji czasami nie pozwalamy na zbyt wiele.

Od tolerancji i akceptacji przechodzimy do kolejnego etapu Twoich przemyśleń.

Moje pytanie brzmi kto dał prawo kościołowi katolickiemu do tak daleko idących ulg i praw? Dlaczego kościół nie płaci podatków? Dlaczego co 50 metrów powstaje nowy kościół a nie np jadłodajnia dla bezdomnych albo świetlica dla biednych dzieci z okolicy? Dlaczego w katolickie święto nie mogę zrobić zakupów do lodówki?

Odpowiedź na te pytania jest nieco trudniejsza. Jeśli chodzi o podatki jest to kwestia sporna. Można to rozwiązać na kilka sposobów. W Niemczech kościół jest opodatkowany a wierni nie płacą składek tylko opłatę co jakiś czas. W innych krajach jest to jeszcze inaczej rozwiązane. Wydaje mi się że jest to sprawa tylko i wyłącznie Polska. Jak widać nie przeszkadza to wielu ludziom skoro to prawo jeszcze istnieje. Nie jest nigdzie zapisane że kościół ma nie podlegać opodatkowaniu. Tutaj pałeczka jest po stronie rządu, a rząd wybierają ludzie drogi Kubo :)

Odnośnie ilości świątyń też Ci nie pomogę. Jest to po prostu czepianie się niczego. Nie ty wykładasz pieniądze na kościoły, więc nie miej pretensji że jest ich dużo bądź że ich nie ma. Wyjątkiem jest tu sprawa Świątyni Opatrzności, gdzie jak widać osobą rządzącym trochę poprzestawiało się w głowach. Obwinianie jednak kościoła katolickiego o takie incydenty wydaje mi się być nieporozumieniem.

Drogi Karolu, zwróć uwagę, że publiczna debata, poza naszym małym blogiem nie istnieje. Politycy deklarują wiarę w Boga, w sejmie wisi katolicki krzyż, a nie ma gwiazdy dawida ani symboli odwołujących się do Koranu, w telewizji publicznej, która chwali się swoją "misją" ksiądz prowadzi ziarno ale nie ma miejsca dla programu, dajmy na to, "poznaj świat i jego wyznania". Nawet rodzimi satyrycy, poza publicznie obrzucanym jajami Rydzykiem, nie ryzykują dowcipów z Jezusem w tle bo u nas po prostu, z bliżej nieokreślonej przyczyny "TAK SIĘ NIE GODZI"... i to mnie w sumie mierzi najbardziej.

Powtórzę się. Zwróć uwagę Drogi Kubo, że religia katolicka w Polsce jest nadal w większości. Generalnie jestem przeciwny modelowi francuskiemu w którym postawienie choinki w święta jest uznawane za dyskryminację. Czy kiedykolwiek któryś z posłów poczuł się urażony tym że nie ma gwiazdy Dawida w sejmie ? Wydaje mi się że nie, więc po co wysuwać daleko idące wnioski.

Komentarze  4 komentarze  Trackback  Trackback

Marsz MAiA - odpowiedź na wpis Kuby

06 października 2009, 17:32:51 Kategoria: Dyskusje z Kubą

Niniejszy wpis poświęcony jest notce mojego kolegi, którą popełnił na blogu Atheist Inside. Generalnie jego wpis poświęcony jest nadchodzącej "paradzie" ateistów i agnostyków, jednak pomiędzy wierszami autor wysuwa kilka tez, w moim mniemaniu błędnych, do których mam zamiar się ustosunkować.

Już na samym początku Kuba pisze:
Wreszcie ktoś głośno chce powiedzieć, że w Polsce katolicy nie są przytłaczającą większością, że warto zwracać uwagę i szanować również inne poglądy i przekonania religijne, że fakt, że nie zgadzasz się z czyimś światopoglądem nie czyni go gorszym ani mniej znaczącym od Twojego.
Hmm.. W Polsce katolicy nadal są przytłaczającą większością. W badaniach socjologicznych nadal ponad 90 proc. Polaków określa się jako "katolicy”. Oczywiście, już zaledwie połowa z nich twierdzi, że kieruje się nauczaniem Kościoła, ale jeśli mamy być dokładni w obliczeniach to katolicy nadal stanowią większość i to sporą większość. Zdaję sobie sprawę, że opinia Kuby jest zbudowana na tym, że w Łodzi odsetek katolików jest najmniejszy z całego kraju. Mówimy jednak o całym kraju.

Dalej autor stara się zasugerować że katolicka część nie szanuje innych poglądów i przekonań religijnych. Nic bardziej błędnego. Podejrzewam że to stwierdzenie podyktowane jest raczej pewnego rodzaju frustracją, że ateiści mają tak mało do powiedzenia w tym kraju (być może kiedy proporcje ateiści<=>katolicy się odwrócą, wtedy również i to się zmieni Kuba :D ). Osobiście nigdy nie słyszałem o przykładach braku szacunku katolików wobec ateistów. Zgadzam się że czasami słyszy się o gorących dyskusjach w mediach, w prasie, w internecie.. Należy jednak zastanowić się co nazywamy brakiem szacunku. Czy ktoś słyszał, aby ateistów traktowano jako obywateli drugiej kategorii tylko dlatego że są ateistami ? Jeśli tak to dajcie mi jakiś przykład, bo mi się to nawet o uszy nie obiło. Wydaje mi się że płacz niektórych środowisk ateistycznych, racjonalistycznych itd.. jak to oni są dyskryminowani, jest tym samym biadoleniem jakie słyszymy od skrajnie katolickiej części społeczeństwa. Oni też uważają że prawa katolików nie są respektowane i kraj zmierza ku zepsuciu z tego powodu. Uważam, że takie wymysły to nasza jakaś ukryta słabość. Wiele stowarzyszeń, ugrupowań robi z siebie ofiary zamiast wziąć się do roboty i zmieniać kraj.

Z dalszą częścią wpisu Kuby na temat Marsz MAiA zgadzam się w 100%. Moim zdaniem Marsz MAiA chce być taką paradą równości pod tytułem: "Niech nas zobaczą". Jak nie będą nas widzieli to sie powydzieramy, zrobimy jakąś zadymę, czymś zszokujemy. Będzie fajnie, przynajmniej media będą o nas pisać. Co z tego że będą pisać o nas jako o oszołomach, ważne żeby pisali.

Na koniec, autor wpisu o którym mowa dodaje:
Przede wszystkim trzeba doprowadzić do sytuacji, gdzie będzie można religię zdjąć z piedestału dogmatu, gdzie będzie możliwa o niej dyskusja, wymiana poglądów pomiędzy wierzącym a niewierzącym, tak jak jest ona możliwa pomiędzy konserwatystą a liberałem.
Moim zdaniem i tutaj Kuba jest w błędzie. Dialog i wymiana poglądów zawsze istniała. Przecież nikt nam nie zabrania (tak jak teraz mi) pisać, mówić o tym co myślę i czuję. Wydaje mi się że chodzi tutaj o pewnego rodzaju równowagę, aby ateiści mieli tyle samo do powiedzenia co katolicy. Działajcie więc, zakładajcie stowarzyszenia, niech będzie o was głośno, żebyśmy mieli o czym dyskutować. Problem w tym że jednak was coś mało... jedyne na co was stać to marny marsz MAiA.

Komentarze  1 komentarz  Trackback  Trackback


Portfolio Email